piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział I

Rozdział I


Hermiona siedziała w swoim pokoju czytając książkę, którą wypożyczyła będąc jeszcze w Hogwarcie. Widziała, że szósty rok nauki w szkole Magii i Czarodziejstwa będzie niezwykle trudny, więc wzięła potrzebne materiały, aby odpowiednio się na niego przygotować. Czytała niezwykle ciekawą książkę o zaklęciach zapomnienia. Gdy dotarła do ostatniego rozdziału odłożyła skończoną lekturę i wyjrzała przez okno. Słońce powoli zachodziło. Lubiła zachody słońca. Niebo było wtedy przepiękne. Wpatrując się w niesamowite kolory tworzące się na niebie przy zachodzącym słońcu, myślała jak potoczy się szósta klasa. Do końca wakacji zostały dwa tygodnie, nie mogła doczekać się powrotu do szkoły. Kochała to miejsce. To właśnie w Hogwarcie poznała swoich dwóch najlepszych przyjaciół – Harry’ego Potter'a i Rona Weasley'a. Byli nierozłączni od pierwszej klasy. Mimo początkowej wzajemnej niechęci zaprzyjaźnili się, gdy chłopcy na pierwszym roku uratowali ją przed górskim trollem, który zaatakował ją w damskiej toalecie w Święto Duchów. Od tego czasu razem odnosili sukcesy, porażki ale najczęściej pakowali się w kłopoty. Hermionie zrobiło się cieplej na sercu po wspomnieniu wszystkich wspólnych przygód.
Jutro miała zobaczyć swoich przyjaciół. Na ostatnie dwa tygodnie wakacji została zaproszona do Nory - domu państwa Weasley'ów. Tam spotka się z Harry'm, Ronem i Ginny - młodszą siostrą Ron'a, z którą przyjaźniła się odkąd panna Weasley rozpoczęła naukę.
Hermiona odłożyła książkę na stoliku przy swoim łóżku i udała się do łazienki. Weszła do środka i rozejrzała się po jej niewielkim wnętrzu. Stała tam średniej wielkości wanna, mała toaletka na kosmetyki a obok, w kącie, na przeciw umywalki stało duże lustro. Odkręciła ciepłą wodę w wannie i dolała swojego ulubionego brzoskwiniowego płynu do kąpieli. Odwróciła się do dużego, stojącego w rogu łazienki lustra i dokładnie przyglądała się swojemu odbiciu. Nie jest już tą samą dziewczyną jaką była, gdy dowiedziała się, że należy do świata magii i będzie uczyć się w Hogwarcie. Nabrała kobiecych kształtów, jednocześnie jej sylwetka była wysportowana. Jej usta stały się pełniejsze i nabrały wyrazistego malinowego koloru. Jej duże czekoladowe oczy zdobiła szata gęstych, ciemnych rzęs. Na lekko zadartym nosie gościło kilka delikatnych piegów, które tylko dodawały jej uroku. Włosy nie przypominały już dużej, brązowej kupy siana, wręcz przeciwnie, opadały ślicznymi, kasztanowymi falami na jej opalone plecy. Na lewym obojczyku miała ciemne znamię w kształcie piórka, które wyglądało jak tatuaż, a które ona miała od urodzenia. Zdjęła z siebie ubrania i zanurzyła się po uszy w gorącej wodzie. Leżała w wannie, dopóki woda nie wystygła. Gdy wyszła z wanny i okryła się ręcznikiem, związała włosy w luźny kok, podeszła do szafy i wyciągnęła z niej krótkie czarne spodenki i biały top. Szybko przebrała się w piżamę i wskoczyła do łóżka. Dopiero teraz poczuła jaka jest zmęczona. Przymknęła powieki i chwilkę później odpłynęła do krainy Morfeusza.

Rano szybko zerwała się z łóżka, wyciągnęła z szafy ubrania i pobiegła do łazienki. Błyskawicznie umyła zęby, po czym założyła krótkie ciemne spodenki we wzorki, luźną białą bluzkę na ramiączkach, którą schowała w spodenkach i na to narzuciła cienki biały sweterek z długim rękawem. Włosy ułożyła w delikatne fale. Nałożyła niewielką ilość podkładu i zrobiła czarne kreski na powiekach, przejechała tuczem rzęsy i musnęła usta pomadką ochronną, ponieważ jej usta miały tak intensywny kolor, że nie musiała używać nawet błyszczyka. Całość dała całkiem naturalny i bardzo ładny efekt. Wstała przejrzała się w lustrze uśmiechnęła się zadowolona i wyszła z łazienki. Spakowała resztę potrzebnych do szkoły rzeczy i podopinała ostatnie torby.
Wszystko było gotowe. Zeszła na dół ze wszystkimi bagażami. Tam czekała na nią mama ze śniadaniem. Dziewczyna pospiesznie zjadła dwa tosty z dżemem i wypiła swoją ulubioną kawę. Ucałowała i uściskała na pożegnanie mamę stojącą w kuchni i tatę czytającego gazetę na kanapie w salonie. Spojrzała tęsknym spojrzeniem na rodziców i powiedziała tylko:
- Do zobaczenia na święta.
Uśmiechnęła się do nich promiennie, obydwoje odwzajemnili uśmiech. Zabrała wszystkie swoje rzeczy i wyszła przed dom. Uderzyło ją chłodne poranne powietrze i zapach świeżo skoszonej trawy, który tak uwielbiała. Czekała chwilę, po czym usłyszała charakterystyczny dla teleportacji trzask. Przed nią zmaterializował się wysoki, rudy mężczyzna z piegami i dużymi zielonymi oczami. Ubrany był w ciemno-brązowy sweter z wyhaftowaną wielką literą A i niebieskie dżinsy, w ręku trzymał różdżkę. Był to pan Weasley. Uśmiechnął się serdecznie.
- Witaj Hermiono - powiedział, wciąż się uśmiechając.
- Witam panie Weasley - odpowiedziała z uśmiechem Gryfonka i chwyciła pana Weasley'a za przedramię. Razem teleportowali się przed Norę.

Hermiona spojrzała na znajomy jej dom, w którym od 5 lat gości w ostatnie dni wakacji. To miejsce (poza jej własnym domem i Hogwartem) sprawiało, że czuła się bezpiecznie i komfortowo. Stała jeszcze przez chwilę na dworze patrząc na dość wysoki, drewniany, lekko zniszczony budynek, który pamięta jej wszystkie spędzone tu chwile. Rozmyślania przerwał jej głos pana Weasley'a:
- Wchodź do środka Hermiono, wszyscy na Ciebie czekają.
Gryfonka wzięła w ręce wszystkie bagaże i podążyła za Arturem do Nory.


Od frontu przywitała ją jej rudowłosa przyjaciółka rzucając się Hermione na szyje. Zaraz za nią pojawili się bliźniacy Fred i George, którzy również uściskali Hermionę na powitanie. Kolejny przywitał się Ron, a zaraz za nim Harry. Do przedpokoju weszła właśnie pani Weasley. Niska, krępa kobieta z burzą rudych loków na głowie i ciemno brązowymi oczami, ubrana była w brązowo-pomarańczową szatę czarodzieja, która podkreślała jasne iskierki w jej oczach przepełnionych czystą miłością i empatią w stosunku do reszty ludzi. Uśmiechając się przyjaźnie podeszła do Hermiony, żeby ją wyściskać. Gdy przywitała się z dziewczyną poprosiła Ron'a, żeby zaniósł jej bagaże do pokoju Ginny. Odwróciła się do reszty zgromadzonych i zaprosiła wszystkich na kolacje.

Hermiona usiadła między Ginny, a Fredem. Rozmawiali o mijających wakacjach i nadchodzącym roku szkolnym jedząc przygotowaną przez Molly kolację. Gdy skończyli głos zabrał pan Weasley:
- Za pół godziny przyjadą wszyscy członkowie Zakonu Feniksa. Dumbledore bardzo chce, abyście też uczestniczyli w zebraniu.


Młodzież przyjęła tę wiadomość z entuzjazmem, tylko pani Weasley miała zmartwioną minę.


Po 30 minutach w salonie zaczęli pojawiać się członkowie Zakonu Feniksa wśród nich pojawił się Syriusz Black. Harry uśmiechnął się na jego widok i pomachał mu na powitanie.


Nie było to typowe spotkanie, ponieważ członkowie Zakonu przybyli ze swoimi rodzinami. Harry, Hermiona, Ron oraz reszta latorośli Weasley’ów rozpoznali w tym tłumie swoich szkolnych znajomych i od razu pobiegli się przywitać.


Razem z Luną, Nevillem, Dean'em, Seamus'em, Lavender, bliźniaczkami Patil, Lee Jordan’em i Angeliną Johnson, dzieci Weasley'ów oraz Harry i Hermiona usiedli przy kominku w salonie. Wszyscy dorośli również się tam zebrali. Czekali tylko na przybycie Albusa Dumbledore'a.


Po 10 minutach rozmów usłyszeli cichy trzask za drzwiami i do domu wszedł wysoki starzec z długa siwą brodą i małymi niebieskimi oczami ukrywającymi się za okularami połówkami. Ubrany był w długą czerwono-złotą szatę czarodzieja. Jego głowę zdobiła tiara tego samego koloru. Powitał wszystkich zebranych promiennym uśmiechem i rzekł:
- Bardzo dziękuje wszystkim za przybycie. Wiem, że to spotkanie nie należy do typowych ale i sytuacja w jakiej się znaleźliśmy do takich nie należy. Poprosiłem, aby rodziny członków stałego składu Zakonu również były obecne na spotkaniu, ponieważ mam wam coś ważnego do powiedzenia. Jak się pewnie domyślacie chodzi o zbliżającą się wojnę. Z góry przepraszam rodziców, że stawiam ich w takiej sytuacji ale widmo tego starcia jest coraz wyraźniejsze i nie mogę pozwolić, by sprawa była przegrana z powodu zbyt małej liczbie osób. Także postanowiłem, że każdy młody człowiek obecny na tym zebraniu jeśli tylko chce może dołączyć do Zakonu.
W pomieszczeniu zapadła głucha cisza, wszyscy w osłupieniu wpatrywali się w dyrektora. Jako pierwszy głos zabrał Harry:
- Panie profesorze, chcę dołączyć do Zakonu
Syriusz spojrzał na Harry’ego z pełnym dumy spojrzeniem. Mimo że bardzo bał się o chrześniaka, był dumny z jego odwagi i wiedział, że ten doskonale da sobie radę.


Zaraz zawtórowali mu jego wszyscy obecni tu przyjaciele.
Rodzice młodzieży spoglądali na dyrektora z niedowierzaniem i strachem jednak nie podważali jego decyzji ani nie utrudniali wyboru swoim dzieciom. Zdawali sobie sprawę z tego, że sytuacja jest na tyle poważna, że trzeba ich wcielić w szeregi Zakonu. Nie chcieli narażać swoich pociech na niebezpieczeństwo ale wiedzieli, że coraz trudniej jest znaleźć zaufanych ludzi i musieli się na to zgodzić.


Dumbledore ogłosił koniec spotkania. Wszyscy dorośli na prośbę Albusa (z wyjątkiem Syriusza, który zostaje w Norze na dłużej i państwa Weasley, którzy tam mieszkają) opuścili budynek i wrócili do domów. Została jedynie młodzież.
Dyrektor zwrócił się ku nim i rzekł:
- Jako, że jesteście nowymi członkami Zakonu i mimo że macie już praktyki w zaklęciach dzięki spotkaniom Gwardii Dumbledore’a organizowanych przez Harry’ego w zeszłym roku - tu skinął z uznaniem na Wybrańca - musicie przejść odpowiednie szkolenie, by móc w pełni pomóc Zakonowi w walce z siłami zła. Po powrocie do Hogwartu, a wracają wszyscy. - tu spojrzał w stronę bliźniaków, Lee Jordan’a i Angeliny - Wiem, że państwo nie mieli takich zamiarów ale tylko tam będziecie bezpieczni i będziecie mieć odpowiednie warunki do przygotowanie się na pracę w Zakonie. Wasze normalne plany zajęć zostaną wzbogacone dodatkowymi lekcjami: oklumencji z profesorem Snape’m (w tym momencie wszyscy cicho jęknęli), zaklęć maskujących i ochronnych oraz zakładanie barier przed wrogami z profesorem Flitwick’iem, lekcje animagii z profesor McGonagall i jeśli to tylko możliwe wspomagał ją będzie Syriusz Black. Pozostaje jedna lekcja tygodniowo ze mną ale te już tylko dla kilkorga z was. Wszystkiego dokładnie dowiecie się zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego w Hogwarcie. Wypatrujcie moich sów. Jeśli ktoś z waszych szkolnych znajomych będzie chciał dołączyć do Zakonu natychmiast skierujcie go do mnie. Każda różdżka i światły umysł przydadzą się w walce ze złem. Jeszce jedna sprawa. Nikt poza Zakonem Feniksa nie może dowiedzieć się o waszych dodatkowych zajęciach. Są one ściśle tajne.
Na dziś to wszystko. Dziękuję Wam bardzo za uwagę. Do zobaczenia we wrześniu.
Wszyscy wstali i uprzejmie pożegnali profesora. Weasley’owie, Harry i Ron udali się do swoich pokojów, z kolei reszta przeniosła się do swoich domów za pomocą sieci Fiuu.
Dumbledore  skierował się w stronę kuchni i poprosił Syriusza, by ten odprowadził go w miejsce gdzie może się teleportować. Ten bez najmniejszego sprzeciwu podszedł do dyrektora i obaj skierowali się na polankę kilkanaście metrów od domu Weasley’ów. Po chwili rozmowy Dumbledore zniknął z cichym trzaskiem, a Syriusz w mieszanym nastroju wrócił do Nory i położył się na kanapie w salonie. Państwo Weasley chwilę później udali się do swojej sypialni. Chwilę później wszyscy mieszkańcy Nory zagłębili się w mocnym śnie.

Prolog

Prolog




W świecie zepsutym przez wojnę i konflikty między ludzkie, ciężko jest znaleźć czynnik, który wyciągnąłby ludzi z mroków bitwy. Śmierć i cierpienie. Zawahanie moralności. Zwątpienie w lepsze jutro. Strata i smutek. To właśnie przyniosła ze sobą wojna, która opanowała świat magii.


Jedyną rzeczą motywującą do działania była nadzieja. Nadzieja na to, że ten koszmar kiedyś się skończy i w końcu zaświeci słońce, że nawet w najgłębszym mroku będzie możliwe odnalezienie światła.


Ta właśnie nadzieja zawładnęła umysłami potężnych czarodziei, którzy postanowili sprzeciwić się temu co miało nadejść. Nie chcieli oni by światem znów panował chaos, który władał nim również, gdy Czarny Pan dochodzi do władzy. Masowe mordy, ból i cierpienie. Tylko do tego prowadzi żądza władzy i egoizm, którymi kierował się Lord Voldemort.


Wizja świata spowitego w mroku była nieodłączoną częścią życia każdego kto pamiętał Pierwszą Wojnę Czarodziei. Widmo kolejnej spędzało im sny z powiek. Jednak wiedzieli, że muszą zrobić wszystko, by świat był wolny od terroru czarnoksiężników i znów stał się bezpiecznym i uporządkowanym miejscem.


Od momentu, gdy Czarny Pan powrócił, każdy czarodziej musiał określić po czyjej stronie zamierza walczyć. Każdy, nawet najmłodszy, musi rozstrzygnąć wewnętrzny spór dobra ze złem i wybrać. Światło i ciemność przeciw sobie. Które z nich zwycięży, a które odniesie porażkę? Na jakie próby zostaną wystawieni, by odzyskać świat pełen harmonii? Jak potoczą się losy wszystkich ludzi, którzy będą brali udział w wojnie? Co stanie się z tymi, którzy jednak nie odnajdą właściwej drogi?


Tymi pytaniami podsumował swoje rozmyślania profesor Dumbledore, który przechadzając się wokół hogwarckich bram wzmacniał mury zaklęciami ochronnymi. Uśmiechnął się smutno do własnych myśli i powędrował w stronę zamku. Wszedł do środka i schodami udał się do wieży dyrektorskiej. Zatrzymał się przed posągiem chimery i wypowiedział hasło a posąg odsunął się odsłaniając schody prowadzące do  jego gabinetu. Wspinał się po nich aż jego oczom ukazały się dobrze mu znane ciężkie, ciemne drewniane drzwi. Otworzył je i wszedł do środka. Usiadł w swoim fotelu, wyciągnął pióro i pergamin, napisał kilka krótkich wiadomości o tej samej treści do członków Zakonu Feniksa - wezwał ich na zebranie. Trzymając w ręku plik kopert zaadresowanych w rożne miejsca udał się do szkolnej sowiarni. Poprzywiązywał ptaszkom listy do nóżek i powiadomił gdzie każda ma się udać. Patrząc przez okno na oddalające się sowy westchnął w duchu i powiedział:
- To już czas.



***

Witam !
Jestem Wizzard, a to jest prolog do mojego opowiadania o Dramione. Wiem, że nic z niego nie wynika ale ma on na celu wprowadzenie do reszty opowiadania.
Pozdrawiam i zapraszam do czytania mojego bloga :)
betował Misiaczek c: